Nowy toner Supple Preparation Unscented od Klairs - recenzja porównawcza

Nowy toner Supple Preparation Unscented od Klairs - recenzja porównawcza


Zapraszam Was dziś na recenzję porównawczą nawilżających tonerów Klairs Supple Preparation Toner. Oryginalna wersja tego produktu dostępna jest na rynku od kilku lat - stała się bestsellerem, zdobywcą nagród oraz ulubieńcem wielu osób, jednak ze względu na zawartość olejków eterycznych nie mogła być stosowana przez posiadaczy cery bardzo wrażliwej lub alergicznej. Specjalnie dla nich Klairs wypuścił niedawno wersję Unscented, która nie zawiera kompozycji z olejków eterycznych, czyli jest łagodniejszym odpowiednikiem wersji oryginalnej.



Moja kolorówka z Innisfree - mini recenzje

Moja kolorówka z Innisfree - mini recenzje


Moja koleżanka zdziwiła się ostatnio, kiedy wspomniałam coś na temat błyszczyka z Innisfree. Była przekonana, że firma oferuje jedynie produkty do pielęgnacji cery, a nie kolorówkę. Jednak gama ich produktów do makijażu jest bardzo szeroka i obejmuje nawet makijaż włosów (pisałam ostatnio o moim żelu barwiącym odrosty). Dlatego dziś pokażę Wam te kila sztuk kolorówki Innisfree, którą posiadam wraz z krótkim opisem.




3 nietypowe rzeczy, które kupiłam w Korei

3 nietypowe rzeczy, które kupiłam w Korei


Może przewinęły Wam się gdzieś w internetach różne dziwaczne, azjatyckie wynalazki służące do poprawiania urody, np. masażery do twarzy, nakładki na usta lub aparaty do zmiany kształtu nosa? Ja czasem widuję podobne cuda w koreańskich sklepach, ale nie zdecydowałam się na ich zakup :) Jednak ostatnio kupiłam kilka rzeczy, na które nie zwróciłabym uwagi w Polsce, a okazały się całkiem przydatne. W dzisiejszym poście pokażę właśnie takie mniej typowe zakupy.



Wielkie sprzątanie, czyli denko styczeń-luty 2018

Wielkie sprzątanie, czyli denko styczeń-luty 2018


Przez jakiś czas odpuściłam sobie zbieranie pustych opakowań po kosmetykach i dlatego dawno już nie było na blogu żadnego denka. Jednak trochę z okazji nowego roku, a trochę tak dla porządku, postanowiłam zabrać się za zużycie wielu otwartych, często prawie pustych lub do połowy zużytych kosmetyków. Wiecie, takich co to stoją w kącie szafki, schowane za innymi buteleczkami i słoiczkami, lub walają się na dnie szuflady. Oczywiście nie zabrakło też kosmetyków zużytych normalnym trybem, oraz miniaturek, których uzbierałam już za dużo. Wyszła z tego niezła gromadka i dziś prezentuję Wam zużycia z ostatniego 1,5 miesiąca: od połowy stycznia do końca lutego!




Tygodniowa wycieczka do Indii (dużo zdjęć)

Tygodniowa wycieczka do Indii (dużo zdjęć)


Wykorzystując tygodniową przerwę w szkole w związku z tzw. Chińskim Nowym Rokiem (w Korei nazywa się on Lunar New Year) wyjechaliśmy na wycieczkę. W wyborze kierunku pomogło nam szkolenie mojego męża w Indiach, które odbywało się na tydzień przed tym świętem. Postanowiliśmy, że ja z dzieciakami dolecimy do Delhi w piątek po ostatnich lekcjach i wszyscy razem spędzimy tydzień zwiedzając Rajasthan, jeden z bardziej turystycznych stanów Indii, znany z pięknych pałaców i fortów. Jest to mój powrót do Indii po 3 latach oraz pierwsza wizyta na północy kraju, bo dotychczas odwiedzałam jedynie południe, głównie Chennai. Zapraszam Was na relację fotograficzną z tego wyjazdu!



Zimowa rutyna pielęgnacyjna - nawilżanie i ochrona

Zimowa rutyna pielęgnacyjna - nawilżanie i ochrona


W poprzednim poście opisałam swoje doświadczenia z kwasem mlekowym oraz kosmetyki, które ratowały moją podrażnioną i przesuszoną skórę. Dziś chcę pokazać pozostałe produkty, których używam zimą, pomiędzy kwasowymi peelingami. Ze względu na ostrą pogodę (duże mrozy, silny wiatr, mocne słońce) zależy mi przede wszystkim na nawilżaniu i ochronie skóry.



Peeling kwasowy w domu: kwas mlekowy 80%

Peeling kwasowy w domu: kwas mlekowy 80%


Jesień i zima to dla wielu posiadaczek cery tłustej i mieszanej czas na wykonywanie peelingów kwasowych: albo samodzielnie w domu, albo u kosmetyczki. Na łamach tego bloga już  kilka razy opisywałam moje własne peelingi, głównie robione na bazie kwasu migdałowego (na końcu posta załączam linki do wcześniejszych wpisów). W tym roku zdecydowałam się jednak na zmianę i podczas wakacji w Polsce kupiłam kwas mlekowy 80% do rozcieńczania i stosowania jako peeling. Dziś zapraszam na długi wpis, dokładnie podsumowujący moje doświadczenia i rezultaty, które jednak nie do końca spełniły moje oczekiwania.



Copyright © 2016 Kociamber w podróży , Blogger